Władca

Legolas

GotLink.pl

wiem, gdzie się czają z twojego rozkazu. - Zdrajcy zwykle bywają podejrzliwi – odparł Gandalf ze znużeniem. – Ale możesz być spokojny o swoją skórę. Nie chcę cię zabić ani zranić, powinieneś o tym wiedzieć, gdybyś naprawdę mnie rozumiał. Mam moc, żeby cię obronić. Daję ci ostatnią szansę. Jeżeli się zgodzisz,

dwaj zrozumiemy się na pewno, a podlejszych ras nie będziemy pytali o zdanie. Niech czekają na nasze rozkazy. W imię wspólnego dobra gotów jestem wymazać dawne spory i przyjąć cię w swoim domu. Czy zechcesz naradzić się ze mną? Czy wejdziesz do Orthanku? Tyle było mocy w tych słowach Sarumana, że

szczerze. Nie życzyłem ci źle, nawet teraz źle ci nie życzę, chociaż wróciłeś w kompanii gwałtowników i nieuków. Jakże mógłbym? Czyż nie należymy do tego samego starożytnego i zaszczytnego bractwa, do grona najdostojniejszego na obszarze Śródziemia? Obaj skorzystamy, jeśli zawrzemy przyjaźń. Razem możemy zdziałać wiele i uleczyć rany świata. My

To Gimli, syn Gloina. Gimli skłonił się nisko i przy tym geście toporek wysunął mu się zza pasa, z głośnym brzękiem padając na ziemię. - Hm, hum. Aha. Krasnolud z toporem! – rzekł Drzewiec. – Hm... Lubie elfy, ale ty za wiele ode mnie żądasz. Osobliwa to przyjaźń.

– rzekł Gandalf. – Teraz muszę odszukać Drzewca i opowiedzieć mu, jaki jest wynik rokowań. - Chyba sam odgadł – powiedział Merry. – Czy można było spodziewać się czegoś innego? - Nadzieja była niewielka – odparł Gandalf – chociaż włos mógł przeważyć szalę. Miałem jednak swoje powody, by mimo wszystko próbować, niektóre

Czy zasługuję na miano mordercy, królu Rohanu, dlatego tylko że w boju zginęli twoi mężni wojownicy? Skoro podjąłeś wojnę – niepotrzebnie, bo ja jej nie chciałem – musiały być ofiary. Jeżeli mnie z tego powodu uznasz za mordercę, odpowiem, że ta sama plama ciąży na całym rodzie Eorla. Czyż bowiem

stryczek. Ale już zaciska się pętla, powoli ją zarzucano, ale mocno i twardo ściśnie was w końcu. Będziesz wisiał, skoro chciałeś. – W miarę jak mówił, głos mu znowu łagodniał. Saruman widać odzyskiwał zimną krew. – Nie wiem, dlaczego okazuję wam tyle cierpliwości i tak długo was przekonuję. Nie jesteś

oszukać. Gdy zwróci w tę stronę oko, będzie ono z pewnością czerwone od krwawego gniewu. Mówiąc „wolny” miałem na myśli wolność prawdziwą, bez więzów, bez łańcuchów i bez rozkazów. Pozwolę ci odejść, dokąd chcesz, choćby do Mordoru, jeżeli taka jest twoja wola, Sarumanie. Przedtem oddasz mi tylko klucz Orthanku i