Władca

Legolas

GotLink.pl Humor
Portal
Pamietnik
tuning tuning
filmy online

wiem, gdzie się czają z twojego rozkazu. - Zdrajcy zwykle bywają podejrzliwi – odparł Gandalf ze znużeniem. – Ale możesz być spokojny o swoją skórę. Nie chcę cię zabić ani zranić, powinieneś o tym wiedzieć, gdybyś naprawdę mnie rozumiał. Mam moc, żeby cię obronić. Daję ci ostatnią szansę. Jeżeli się zgodzisz,

haku w oknie swojej wieży, wydany na pastwę drapieżnych ptaków, które ci dzisiaj służą. Tak ci odpowiadam w imieniu rodu Eorla. Jestem tylko małym potomkiem wielkich królów, lecz nie będę lizał twojej ręki. Gdzie indziej szukaj sług. Obawiam się jednak, że twój głos stracił czarodziejską moc. Jeźdźcy patrzyli na Theodena, jakby

się trzask i różdżka pękła w ręku Sarumana, a główka jej upadła do stóp Gandalfowi. – Precz! – zawołał Gandalf. Saruman krzyknął, cofnął się i wyczołgał z ganku. W tej samej chwili ciężki kulisty pocisk ciśnięty z góry błysnął w powietrzu, trącił żelazną kratę, od której ledwie zdążył odsunąć się Saruman,

zimno. Pycha i nienawiść wzięły górę. - Czy zejdę? – powtórzył szyderczo. – Czy bezbronny człowiek wyszedłby paktować ze zbójami przed swój próg? Stąd słyszę doskonale, co macie mi do powiedzenia. Nie jestem głupcem i nie ufam ci, Gandalfie. Dzikie leśne potwory nie stoją wprawdzie jawnie na schodach mojej wieży, lecz

– Zostawmy tych dwóch wspólników samych. Powrócili do zburzonej bramy. Ledwie wydostali się za nią, z cienia pod stosem rumowisk wychynął Drzewiec, a za nim kilkunastu entów. Aragorn, Gimli i Legolas patrzyli na nich z podziwem. - Oto moi towarzysze – rzekł Gandalf zwracając się do Drzewca. – Mówiłem ci o nich,

toczy się koło losu. Często nienawiść sama sobie zadaje rany. Myślę, że nawet gdybyśmy zajęli Orthank, nie znaleźlibyśmy tam skarbu cenniejszego niż ta kula, którą Smoczy Język rzucił, chcąc nas ugodzić. Przeraźliwy krzyk dobiegł z otwartego wysoko w wieży okna. - Jak się zdaje, Saruman jest tego samego zdania – rzekł Gandalf.

rzekł wreszcie Theoden, głosem zdławionym, jakby z wysiłkiem. Kilku jeźdźców krzyknęło radośnie. Lecz król podniósł rękę. – Chcemy pokoju – powtórzył czystym już głosem – i będziemy go mieli, gdy rozgromimy ciebie i udaremnimy wszystkie zamysły twoje i twego ponurego władcy, któremu chcesz nas wydać w ręce. Jesteś kłamcą, Sarumanie,